ale tej tragedii

łysy nie znasz. rzecz dzieje mandalowym w baraczku przy pętli na dąbiu. publiczność i dowództwo teatru wyjechała. my: większy jurek z mojej lewej mniejszy z prawej jesteśmy po niej wielce zmęczeni a tramwaju nie ma siedzimy przy oknie jak przyjedzie wstaniemy jeżeli da się zauważyć bo siły kazały położyć głowy na stole chropowata ta poduszka tyłki siedzą głowy leżą ciężko jest i jurek z lewej zaczyna pieśń nad pieśniami a gdyby zamiast tego blatu leżała tu kobieta zamiast tej deski jej brzuch mięciutki i uda i olejek rozlany na nich a gdyby zamiast tej drzazgi miała piersi takie nieubogie niemnące się nigdy pokorne i nieuchwytalne a gdyby jej usta przedniejsze od wina coś my do tej pory pili…i w tym mniej więcej momencie jureczek z prawej który w ciszy swojego umysłu najwyraźniej szedł tropem symulacji dopasowując swoją posturę do obrazu nie wytrzymał – westchnął

nie – kobieta musi mieć jakiś ludzki uchwyt…

i tu jest pies pogrzebany