╹
luli
luli
laj
oraz
drugą
rękę
ukradła mu
udręka
węzeł
bezuwagi
stóp
pomieszanie
warg
kwadrat
luli
luli
laj
oraz
wilczur
fioletowych
cieni
głaz
obwisły
osa
grząski
śniegiem
w zupie
krokodyl
w białej bluzie
żuk
na parapecie
postaci
kobra
jej niemowlę
ponure
bananów
wiadro
luli
luli
laj
oraz
naszpikowana
planetą
chwila
luli
luli
laj
oraz
mniemań
potop
luli
luli
laj
oraz
proszku
wiosło
luli
luli
laj
oraz
czas dorósł
zgolił brodę zszedł
ze słupa rozproszył się
i tańczy
przestał się tłumaczyć
na ludzki
język
jego
nijaki
poplątany
bez powodu
ma nic
w planach
dłoń
bez żadnych krawędzi
luli
luli
laj
oraz
luli
luli
laj
oraz
luli
luli
laj
oraz
luli
luli
laj
oraz
niepokurczony
alfabetem
niewymalowany
lusterkiem
w futrze
z bocznymi drogami
świat musi prysnąć
żeby się stać.
– taki damy tytuł
luli
luli
laj
oraz
albo
szpara
zapięta
na ostatni guzik
losu
luli
luli
laj
oraz
przecież miały
być obłoki!
szczerze szczerbate
obłoki
ludzkości
luli
luli
laj
luli
luli
laj
luli
luli
laj