uwaga

ii,3

luli
luli
laj
oraz

drugą
rękę
ukradła mu
udręka

węzeł

bezuwagi

stóp
pomieszanie

warg
kwadrat

luli
luli
laj
oraz

wilczur
fioletowych
cieni

głaz
obwisły
osa
grząski

śniegiem
w zupie
krokodyl

w białej bluzie
żuk
na parapecie

postaci
kobra

jej niemowlę
ponure
bananów
wiadro

luli
luli
laj
oraz

naszpikowana
planetą
chwila

luli
luli
laj
oraz

mniemań
potop

luli
luli
laj
oraz

proszku
wiosło

luli
luli
laj
oraz

czas dorósł

zgolił brodę zszedł

ze słupa rozproszył się

i tańczy

przestał się tłumaczyć

na ludzki

język

jego

nijaki

poplątany

bez powodu

ma nic

w planach

dłoń

bez żadnych krawędzi

luli
luli
laj
oraz

luli
luli
laj
oraz

luli
luli
laj
oraz

luli
luli
laj
oraz

niepokurczony
alfabetem

niewymalowany
lusterkiem

w futrze
z bocznymi drogami

świat musi prysnąć

żeby się stać.

– taki damy tytuł

luli
luli
laj
oraz

albo

szpara
zapięta
na ostatni guzik
losu

luli
luli
laj
oraz

przecież miały

być obłoki!

szczerze szczerbate

obłoki

ludzkości

luli
luli
laj

luli
luli
laj

luli
luli
laj